Przymus powtarzania traumy. Czy psychika próbuje coś domknąć?

Może wydawać się trudne do zrozumienia, że jako dorośli, świadomie lub nieświadomie, powtarzamy scenariusze, które kiedyś sprawiły nam ból. Dotyczy to zwłaszcza relacji. Czasem wchodzimy w związki, które z czasem okazują się raniące, niestabilne albo toksyczne. Czasem pojawiają się też inne zachowania, które niosą ryzyko, napięcie albo cierpienie.Może to wyglądać tak, jakby jakaś wewnętrzna siła prowadziła nas z powrotem do tego, co było trudne. I wtedy pojawia się pytanie: czy to rzeczywiście jest tylko ciąg bolesnych powtórzeń, czy może dzieje się pod tym coś więcej?

Judith Herman w książce Trauma. Od przemocy domowej do terroru politycznego opisuje to zjawisko jako przymus powtarzania. Z jej perspektywy osoby po traumie mogą nieświadomie szukać sytuacji, które przypominają ich wcześniejsze doświadczenia. Może to dotyczyć relacji z osobami emocjonalnie niedostępnymi, nadużywającymi, dominującymi albo w inny sposób podobnymi do tych, które kiedyś raniły. Może to też dotyczyć różnych ryzykownych zachowań.

Warto zatrzymać się przy tym, że proces ten ma charakter nieświadomy. Bo przecież nie chodzi o to, że człowiek chce świadomie cierpieć i wybiera ból. Judith Herman pokazuje raczej, że pod tym przymusem może kryć się próba poradzenia sobie z czymś, co kiedyś było przytłaczające i nie do opanowania.

Przymus powtarzania jako próba odzyskania kontroli

Jedno z możliwych rozumień tego zjawiska dotyczy potrzeby odzyskania kontroli. W traumie człowiek doświadcza sytuacji, która go przerasta. Brakuje wpływu, ochrony, możliwości zatrzymania tego, co się dzieje. Pojawia się bezradność.

Później psychika może wracać do podobnych sytuacji tak, jakby próbowała jeszcze raz podejść do tego samego miejsca. Tym razem z nadzieją, że może uda się coś zmienić. Zareagować inaczej. Zatrzymać to, co kiedyś było nie do zatrzymania. Odzyskać sprawczość tam, gdzie wcześniej jej zabrakło.

Można to rozumieć jako próbę zmiany biegu wydarzeń, które kiedyś były przytłaczające i poza kontrolą.

Jako próba integracji

To zjawisko można rozumieć także szerzej. Trauma często nie zostaje od razu przetworzona i włączona do historii życia. Zostaje w psychice i w ciele w bardziej surowej formie. Nadal działa, nadal się uruchamia, nadal wpływa na wybory, emocje i relacje.

W takim sensie przymus powtarzania może być związany z nieświadomą próbą przetworzenia tego, co wciąż pozostaje niezintegrowane. Jakby psychika wracała do starego doświadczenia, ponieważ nadal próbuje je zrozumieć, uporządkować i domknąć.

Można powiedzieć, że człowiek niejako „odgrywa” podobne sytuacje jeszcze raz, być może już z pozycji dorosłego, który ma większe możliwości rozumienia, reagowania i ochrony siebie. Nie oznacza to, że samo powtarzanie prowadzi do zdrowienia. Często prowadzi do kolejnego zranienia. Ale pod tym ruchem może kryć się próba poradzenia sobie z czymś, co nadal nie zostało przeżyte i zintegrowane do końca.

Dlaczego to bywa tak trudne do przyjęcia?

Dla wielu osób bardzo trudne jest samo zobaczenie tego wzorca. Pojawia się zdziwienie, czasem wstyd, czasem bunt. Jak to możliwe, że wracam właśnie tam? Jak to możliwe, że powtarzam coś, co było tak bolesne?

To są ważne pytania. W terapii często właśnie od nich zaczyna się głębsze rozumienie siebie. Bez uświadomienia sobie wzorca człowiek zwykle przeżywa te sytuacje jako kolejne „przypadki”, które po prostu znowu się wydarzyły. Kiedy zaczyna widzieć ich powtarzalność, pojawia się większa możliwość zatrzymania się i przyjrzenia temu, co właściwie się uruchamia.

Zrozumienie jako pierwszy krok

Judith Herman zwraca uwagę, że przymus powtarzania jest ważną przeszkodą w zdrowieniu po traumie. Właśnie dlatego tak istotne staje się jego uświadomienie.

Dla większości osób nie jest łatwe zrozumienie, że wydarzenia z przeszłości nadal wpływają na obecne wybory, zachowania i relacje. A jednak to właśnie rozpoznanie wzorca często staje się jednym z pierwszych kroków w terapii. Pozwala zobaczyć związek między dawnym doświadczeniem a tym, co dzieje się dziś.

To nie rozwiązuje wszystkiego od razu, ale daje punkt wyjścia. Z tego miejsca można stopniowo budować więcej świadomości, więcej wpływu i więcej wyboru. Można zacząć rozróżniać, co należy do przeszłości, a co dzieje się tu i teraz. Można też zacząć tworzyć nowe sposoby reagowania i nowe sposoby bycia w relacji.

Czy w tym jest droga do zdrowienia?

Ja rozumiem to zjawisko właśnie w ten sposób: pod przymusem powtarzania może kryć się nieświadoma próba odzyskania kontroli, integracji i domknięcia tego, co kiedyś było przytłaczające. Nie romantyzowałabym tego procesu, bo samo powtarzanie często prowadzi do kolejnego cierpienia. Widzę jednak, że pod tym ruchem może być coś więcej niż tylko autodestrukcja.

Może to być ślad psychiki, która nadal próbuje poradzić sobie z dawnym doświadczeniem.

Dla mnie droga do zdrowienia zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat „złych wyborów” i zaczyna rozumieć sens własnych reakcji. Nie po to, żeby wszystko usprawiedliwiać, ale po to, żeby zobaczyć głębiej. Z tego miejsca łatwiej stopniowo budować większą sprawczość, większą świadomość i bardziej wolny wybór.

Źródła i inspiracje

Pisząc ten tekst, opieram się przede wszystkim na książce Judith Herman Trauma. Od przemocy domowej do terroru politycznego oraz na myśleniu klinicznym dotyczącym traumy relacyjnej, przymusu powtarzania i integracji doświadczenia traumatycznego.

Style przywiązania
April 13, 2026

Inne wpisy na blogu

zobacz