Gdy trauma odbiera słowa

Trauma może zostać zapisana w mózgu jako obrazy, napięcie i alarm. Sprawdź, jak neuroobrazowanie pomaga zrozumieć pamięć traumatyczną i terapię traumy.

Jednym z ważniejszych odkryć współczesnej neuronauki jest to, że traumatyczne doświadczenie nie zapisuje się wyłącznie jako opowieść, którą później można spokojnie odtworzyć. Często zostaje zapisane jako obrazy, odczucia z ciała, dźwięki, zapachy, napięcie i alarm uruchamiany przez bodźce, które w jakiś sposób przypominają to, co wydarzyło się wcześniej. Badania z użyciem PET i fMRI pozwoliły zobaczyć, jak mózg reaguje, gdy osoba z doświadczeniem traumy wraca do bolesnych wspomnień.

Bessel van der Kolk opisuje badania, w których osoby po traumie leżały nieruchomo w skanerze, a następnie konfrontowano je z materiałem odtwarzającym ich traumatyczne doświadczenia. Mimo że znajdowały się w bezpiecznych warunkach badania, ich organizm reagował tak, jakby zagrożenie działo się tu i teraz. Pojawiały się silne reakcje fizjologiczne, a w obrazowaniu było widać wzrost aktywności obszarów związanych z intensywnym przeżywaniem emocji i pobudzeniem alarmowym.

Co pokazało neuroobrazowanie

Nowoczesne techniki obrazowania mózgu dały wgląd w to, co dzieje się podczas przypominania sobie traumy. W takich momentach zwiększa się aktywność struktur związanych z reakcją alarmową i przeżywaniem emocji, a jednocześnie słabiej pracują obszary odpowiedzialne za porządkowanie doświadczenia, refleksję i nadawanie mu słów. W części badań opisywano także obniżoną aktywność w rejonach związanych z mową, w tym w obszarze Broki. To pomaga zrozumieć, dlaczego wiele osób mówi, że w chwili silnej aktywacji „nie może tego powiedzieć”, „nie znajduje słów” albo „wie, co czuje, ale nie umie tego ubrać w zdanie”.

To odkrycie miało duże znaczenie dla rozumienia traumy. Pokazało, że w silnym pobudzeniu dostęp do języka i świadomego opracowywania doświadczenia może się wyraźnie zmniejszać. W praktyce oznacza to, że sama rozmowa nie zawsze dociera do tej warstwy doświadczenia, która została zapisana jako alarm, napięcie, obraz czy stan ciała.

Nieme przerażenie

Van der Kolk używa określenia „nieme przerażenie”, żeby opisać stan, w którym człowiek przeżywa skrajne zagrożenie, a jednocześnie traci możliwość ujęcia tego doświadczenia w słowa. Wspomnienie nie wraca wtedy jak spokojna opowieść o przeszłości. Wraca bardziej jak stan. Może pojawić się nagły lęk, napięcie, obraz, zapach, wrażenie z ciała albo odruch obronny. Organizm reaguje tak, jakby zagrożenie znów było obecne.

To dobrze współgra z metaforą rozsypanych puzzli. Traumatyczne doświadczenie nie układa się od razu w spójną całość. Zostają pojedyncze elementy: obraz twarzy, ton głosu, ruch ręki, zapach, napięcie w brzuchu, poczucie bezradności. Każdy z tych elementów może później uruchomić dawny alarm.

Przykład bywa bardzo prosty. Szef marszczy brwi. Dla jednej osoby jest to zwykły sygnał skupienia albo niezadowolenia. Dla kogoś z historią relacyjnego zagrożenia może to uruchomić silny stres, katastroficzne myśli i napięcie w całym ciele. Reakcja z zewnątrz może wydawać się przesadna. Od środka często ma swoją logikę, bo organizm rozpoznał coś znajomego i uruchomił dawny wzorzec przetrwania.

Co to zmienia w terapii

To, że trauma często zapisuje się w sposób sensoryczny, emocjonalny i fragmentaryczny, ma duże znaczenie dla terapii. Sama analiza i samo zrozumienie są ważne, ale zwykle nie wystarczają. Potrzebna jest także praca z tym, jak doświadczenie żyje w ciele, w pobudzeniu, w automatycznych reakcjach i w relacji.

Dlatego w terapii traumy tak ważne stają się metody, które pomagają stopniowo zmniejszać alarm związany z bodźcami uruchamiającymi dawną aktywację, przywracać większy dostęp do refleksji i języka oraz łączyć rozproszone fragmenty doświadczenia w bardziej spójną całość. Właśnie temu służą podejścia skoncentrowane na traumie, takie jak EMDR, Brainspotting, Somatic Experiencing, terapia narracyjna czy inne formy pracy łączące ciało, emocje i znaczenie. W literaturze podkreśla się też znaczenie regulacji pobudzenia i odbudowy funkcji przedczołowych, które wspierają orientację w teraźniejszości i zdolność do integracji doświadczenia.

Układanie puzzli

Zdrowienie można rozumieć jako proces stopniowego układania rozsypanych puzzli. Chodzi o to, żeby dawny alarm przestał być aktywowany przez każdy podobny bodziec. Chodzi też o to, żeby doświadczenie zyskało miejsce w historii życia, zamiast wracać w postaci surowych fragmentów.

W terapii dzieje się to zwykle na kilku poziomach jednocześnie. Potrzebne bywa odczulanie bodźców uruchamiających alarm, wzmacnianie zdolności do regulacji emocji, odzyskiwanie języka dla tego, co wcześniej było nieme, oraz budowanie większego poczucia bezpieczeństwa w ciele i w relacji.

To właśnie wtedy mózg stopniowo zaczyna rozpoznawać, że tamto wydarzenie należy do przeszłości. A organizm uczy się, że teraźniejszość nie musi być stale przeżywana jak dawny stan zagrożenia.

Źródła i inspiracje

Bessel van der Kolk, Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy, Wydawnictwo Czarna Owca, 2022.

April 30, 2026

Inne wpisy na blogu

zobacz