
Rany psychiczne z okresu dzieciństwa, wynikająca z przemocy, zaniedbania lub emocjonalnego nadużycia ze strony znaczącej osoby, nie zabliźniają się wtedy, gdy kończy się dzieciństwo. Ich wpływ wykracza poza sferę emocji - sięga głęboko do fizjologii ciała i mózgu. W wielu przypadkach prowadzi do trwałej dysregulacji ośrodkowego układu nerwowego, co oznacza, że reakcje na stres mogą przez całe życie pozostawać nieadekwatne do rzeczywistych sytuacji.
I chcę to podkreślić: chodzi o trwałe zmiany w sposobie reagowania na stres. To one sprawiają, że dorosła osoba w pozornie zwykłych sytuacjach doświadcza intensywnych emocji - lęku, złości, wstydu - które mogą wydawać się nieproporcjonalne. Zwłaszcza w bliskich relacjach.
Jeśli kiedykolwiek zadawałaś sobie pytanie: dlaczego tak reaguję, skoro to nic takiego? - odpowiedź może tkwić w Twojej historii - właśnie w zapisanych głęboko doświadczeniach z dzieciństwa. Dla wielu osób uświadomienie sobie tego jest punktem zwrotnym. Bo jeśli ta reakcja nie jest „wadą charakteru”, lecz biologiczną odpowiedzią ciała na dawne wydarzenia, to... naprawdę można coś z tym zrobić.
W mojej pracy terapeutycznej często obserwuję, jak samo zrozumienie tych mechanizmów daje ulgę, a z czasem budzi nadzieję. I za każdym razem jestem wdzięczna, że mogę towarzyszyć w tych wewnętrznych przełomach.

Trauma to nie tylko silne emocje. To przeciążenie całego systemu nerwowego. W chwili zagrożenia mózg aktywuje różne obszary odpowiedzialne za natychmiastową reakcję:
- Ciało migdałowate, nasz wewnętrzny system alarmowy: błyskawicznie ocenia sytuację i włącza tryb walki, ucieczki lub zamrożenia.
- Hipokamp zapisuje pamięć zdarzenia, by pomóc nam unikać podobnych sytuacji w przyszłości.
- Układ podwzgórze-przysadka-nadnercza (tzw. oś HPA) uruchamia produkcję hormonów stresu: adrenaliny, kortyzolu i noradrenaliny.
- Równolegle zakręt obręczy koncentruje całą naszą uwagę na zagrożeniu - po to, by nic innego nie rozpraszało.
To dobrze działający mechanizm. Problem pojawia się wtedy, gdy mózg nie potrafi sam wrócić do równowagi. Wtedy system alarmowy zostaje aktywny przez długi czas, czasem przez lata.
W bezpiecznym, wyregulowanym układzie nerwowym nadmiar emocji zostaje rozładowany, a mózg powraca do stanu równowagi. W traumie dzieje się inaczej: reakcja nie zostaje zakończona.
W sytuacjach dużego napięcia może dojść do tymczasowego „wyłączenia” kory przedczołowej, czyli tej części mózgu, która odpowiada za ocenę sytuacji, regulację emocji i świadome podejmowanie decyzji. To właśnie tam rodzi się empatia, zdolność rozumienia innych i elastyczne myślenie.
Tymczasem w chwili nadmiernej aktywacji układu limbicznego, a więc wtedy, gdy dominuje ciało migdałowate i pamięć traumy, kora przedczołowa może zostać czasowo „odłączona”. Jakby zasilanie zostało wyłączone by system się nie przeciążył. I właśnie wtedy mamy wrażenie, że emocje przejmują nad nami władzę. Bo w pewnym sensie tak się dzieje. Lecz nie jest to błąd systemu, ale biologiczny mechanizm ochrony.
Zapis traumy w mózgu powoduje utrwalone rozregulowanie układu nerwowego. Nasz organizm zachowuje się tak, jakby zagrożenie wciąż trwało, nawet gdy obiektywnie już minęło.
Efektem jest stan przewlekłego pobudzenia: napięcie, drażliwość, trudności ze snem i koncentracją, skłonność do reagowania nadmiernie silnymi emocjami. Takie reakcje są wyczerpujące, nie tylko psychicznie, ale i fizjologicznie. I są częstym powodem, dla którego osoby po traumie relacyjnej nie czują się „normalne” w relacjach. Ale one są normalne. Ich system nerwowy po prostu wciąż broni się przed dawnym zagrożeniem.

Pierwszy krok to reaktywacja kory przedczołowej, a więc przywrócenie świadomości, obecności, poczucia „jestem tu i teraz”. Pomaga w tym nazwanie emocji, fizyczna zmiana przestrzeni (np. wyjście z pomieszczenia), świadomy ruch lub kontakt ze zmysłami. To, co wydaje się drobne, ma ogromne znaczenie, bo wysyła do mózgu sygnał: jesteś bezpieczna, możesz się uspokoić.
W dłuższej perspektywie potrzebne jest jednak coś więcej: przetworzenie pierwotnego doświadczenia traumatycznego, które do dziś przechowuje w sobie nierozładowaną energię emocjonalną. I tu z pomocą przychodzą terapie skoncentrowane na traumie, które pracują z ciałem, emocjami i pamięcią proceduralną, a nie tylko z myślami.
Metody takie jak EMDR, brainspotting, somatic experiencing, IFS (Internal Family Systems), terapia ekspozycyjna czy narracyjna pozwalają nie tyle „przypomnieć” sobie traumę, co przekształcić ją na poziomie neurofizjologicznym. Każda z tych metod ma inny język, ale wspólny cel: pomóc systemowi nerwowemu odzyskać równowagę i odzyskać wpływ nad reakcjami.
Jeśli czujesz, że Twoje emocje bywają zbyt silne, że reagujesz „jak nie Ty”, że jesteś ciągle w napięciu, zatrzymaj się na chwilę.
Zadaj sobie pytanie:
Czy to możliwe, że moje ciało wciąż reaguje na coś, co wydarzyło się dawno temu?
To pytanie może być początkiem zmiany. Od teraz możesz zacząć uczyć się, jak wspierać swój układ nerwowy, by odzyskiwać równowagę i budować życie, które nie jest ciągłą reakcją na przeszłość.
Z troską,
Kasia
.png)