Przywiązanie (1). Jak wczesne relacje wpływają na nasze późniejsze związki

Teoria przywiązania wyjaśnia, jak wczesne relacje z opiekunami wpływają na nasze dorosłe związki, poczucie bezpieczeństwa, sposób budowania bliskości i reagowania na konflikt.

Teoria przywiązania Johna Bowlby’ego, rozwijana później przez Mary Ainsworth, należy do najważniejszych teorii współczesnej psychologii. Pomaga zrozumieć, w jaki sposób wczesne doświadczenia z opiekunami wpływają na późniejsze relacje z innymi ludźmi. Dotyczy to dzieciństwa, ale jego skutki często sięgają dużo dalej. Wracają w dorosłych związkach, w sposobie budowania bliskości, reagowania na konflikt, przeżywania oddalenia i szukania bezpieczeństwa w kontakcie z drugim człowiekiem.

Bowlby argumentował, że dzieci są biologicznie zaprogramowane do tworzenia więzi z opiekunami. Rysując analogie między ludźmi i zwierzętami, twierdził, że niemowlęta rodzą się z układem mózgowym, który instynktownie dąży do bezpieczeństwa poprzez nawiązanie silnej więzi z matką. Ainsworth zauważyła z kolei, że bezpieczne przywiązanie wynika z wrażliwości matki na potrzeby dziecka.

‍

Baza bezpieczeństwa

Jednym z kluczowych pojęć w teorii przywiązania jest baza bezpieczeństwa. Oznacza ona, że dziecko korzysta z opiekuna jak z bezpiecznego miejsca, z którego może poznawać świat i do którego może wracać wtedy, gdy przeżywa lęk, napięcie albo potrzebuje wsparcia.

Jeśli opiekun jest dostępny, uważny i odpowiada na potrzeby dziecka, dziecko zaczyna doświadczać relacji jako czegoś bezpiecznego. Jeśli natomiast opiekun jest nieprzewidywalny, emocjonalnie niedostępny albo reaguje w sposób zagrażający, dziecko uczy się czegoś innego. Uczy się, że bliskość nie zawsze daje oparcie.

To właśnie na tym tle zaczynają kształtować się późniejsze wzorce relacyjne.

‍

Jak powstają wewnętrzne modele relacji?

Drugim bardzo ważnym pojęciem są wewnętrzne modele operacyjne. To wewnętrzne wyobrażenia o sobie, innych ludziach i świecie, które powstają w oparciu o doświadczenie relacji z opiekunami. Dziecko tworzy więc nie tylko obraz tego, jacy są inni, ale też tego, kim ono samo jest w relacji.

Jeśli doświadczenia są dobre, dziecko częściej buduje w sobie przekonanie, że jest kimś wartym akceptacji, a inni ludzie mogą być dostępni i pomocni. Jeśli doświadczenia są trudne, może rozwinąć obraz siebie jako osoby mniej ważnej, nieakceptowanej albo niewystarczającej, a innych jako nieprzewidywalnych i niegodnych zaufania. Z czasem te przekonania zaczynają się uogólniać i wpływać na relacje z ludźmi w ogóle.

To ważne, bo pokazuje, że nasze późniejsze zachowania w relacjach nie pojawiają się przypadkiem. Zwykle mają związek z tym, czego nauczyliśmy się bardzo wcześnie.

‍

Dzieciństwo wraca w dorosłych związkach

To właśnie dlatego teoria przywiązania tak wiele wnosi do rozumienia dorosłych związków. Pokazuje, że nasze oczekiwania wobec partnera, sposób komunikacji, reagowanie na bliskość i konflikt bardzo często wyrastają z wcześniejszych doświadczeń. Wzorce z dzieciństwa nie znikają same. Często stają się czymś w rodzaju relacyjnego szablonu, według którego człowiek buduje późniejsze więzi.

U jednej osoby bliskość będzie wiązała się z większym spokojem i zaufaniem. U innej szybciej uruchomi się lęk przed odrzuceniem, potrzeba ciągłego upewniania się, wycofywanie albo dystans. W tej perspektywie wiele rzeczy staje się bardziej zrozumiałych. Nadwrażliwość na oddalenie, trudność w proszeniu o pomoc, uciekanie od bliskości, zamartwianie się relacją czy napięcie w konflikcie układają się w spójny wzorzec.

Teoria Bowlby’ego ma również swój wymiar neurobiologiczny. Ciepłe, wzajemne interakcje z opiekunem sprzyjają rozwojowi mózgu dziecka i wiążą się z częstszym wydzielaniem hormonów społecznych, takich jak oksytocyna (hormon przyjaźni, empatii, życzliwości) oraz wazopresyny (hormon współpracy). Ma to później znaczenie dla zdolności do zaufania, współpracy, empatii i budowania dojrzałej więzi.

‍

To, co wczesne, nie jest całkiem stałe

Bowlby zakładał, że wcześnie ukształtowane modele operacyjne są trwałe i działają poza świadomością. Mają wpływ na to, czego spodziewamy się po relacjach oraz jak reagujemy na bliskość. Nie znaczy to jednak, że stylu przywiązania nie można zmieniać w dorosłym życiu. Wpływ mają na to ważne doświadczenia, relacje, wydarzenia kryzysowe, terapia indywidualna i terapia par. Istotną rolę może odgrywać zwłaszcza praktykowanie empatii.

To daje realną nadzieję. Wzorzec przywiązania bywa głęboki, ale nie jest wyrokiem. Można go stopniowo rozpoznawać, rozumieć i modyfikować. Zwykle dzieje się to w nowych doświadczeniach relacyjnych, w których pojawia się więcej bezpieczeństwa, przewidywalności, szacunku i możliwości pozostawania w kontakcie bez nadmiernej obrony.

‍

Po co w ogóle znać teorię przywiązania?

Dla mnie największa wartość tej teorii polega na tym, że pomaga lepiej rozumieć własne funkcjonowanie reakcje, trudności i potrzeby w swoich relacjach. Zmniejsza też wstyd, bo pokazuje, że wiele zachowań ma swoją historię i sens w świetle wcześniejszych doświadczeń.

To rozumienie może zmniejszać wstyd. Może też otwierać drogę do zmiany. Zamiast pytać: co jest ze mną nie tak, można zacząć pytać: czego nauczyłam się o bliskości, bezpieczeństwie i sobie samej? Jak ten wzorzec działa dziś? Co chciałabym budować inaczej?

W kolejnym wpisie opiszę cztery style przywiązania: bezpieczny, lękowy, unikający i zdezorganizowany, oraz to, jak zwykle przejawiają się w dorosłych relacjach. Zapraszam.

‍

Inne wpisy na blogu

zobacz