
Kilka lat temu zobaczyłam krótki film na Youtube, który bardzo zapadł mi w pamięć. Tata stoi przed lustrem i obejmuje około 4-letnią córkę, którą postawił na umywalce. On patrzy na nią w lustrze, a ona na swoje odbicie i powtarza za nim słowa:
Rodzic: Jesteś silna.
Dziecko: Jestem silna.
R: Jesteś mądra.
D: Jestem mądra.
R: Pracujesz dobrze.
D: Pracuję dobrze.
R: Jesteś piękna.
D: Jestem piękna.
R: Jesteś godna szacunku.
D: Jestem godna szacunku.
R: Nie jesteś lepsza od innych.
D: Nie jestem lepsza od innych.
R: Nikt nie jest lepszy od ciebie.
D: Nikt nie jest lepszy ode mnie.
R: Jesteś niezwykła.
D: Jestem niezwykła.
R: Jesteś wspaniała.
D: Jestem wspaniała.
R: Jak się nazywasz?
D: … (imię)
R: Jeśli upadniesz?
D: Podniosę się.
R: Kim jesteś?
D: Jestem błogosławiona.
To prosty przekaz, ale dobrze pokazuje coś ważnego. Obraz siebie buduje się w relacji. Dziecko uczy się siebie w kontakcie z drugim człowiekiem. W tym, jak ktoś na nie patrzy, jak do niego mówi, jak reaguje na jego emocje, błędy i potrzeby. Z czasem te komunikaty stają się częścią wewnętrznego dialogu.
Właśnie dlatego ten film tak mocno łączy mi się z tematem reparentingu.
W poprzednim wpisie pisałam o reparentingu jako o uczeniu się bycia dla siebie dobrym opiekunem. O trosce o potrzeby, regulacji emocji, większej łagodności i bardziej wspierającym kontakcie ze sobą. Tutaj chcę zatrzymać się przy jednym jego wymiarze: przy słowach.

To, co słyszymy o sobie regularnie, zostaje z nami na długo. Jeśli dziecko doświadcza szacunku, zauważenia i wsparcia, łatwiej buduje w sobie bardziej stabilne poczucie własnej wartości. Jeśli częściej spotyka się z krytyką, zawstydzaniem, pomijaniem albo chłodem, również coś z tego zapisuje się w jego sposobie myślenia o sobie.
Później ten zewnętrzny głos często zamienia się w głos wewnętrzny.
To dlatego w dorosłości wiele osób mówi do siebie w sposób surowy, podważający albo zawstydzający, nawet jeśli świadomie wcale nie chcą siebie tak traktować. Wewnętrzny dialog rzadko bierze się znikąd. Najczęściej ma swoją historię.
Reparenting obejmuje więc zarówno codzienną troskę o ciało, granice i emocje. Obejmuje też sposób, w jaki do siebie mówimy.
Dla wielu osób jest to ważny obszar pracy, szczególnie jeśli dorastały w środowisku, w którym było mało wsparcia, a dużo wymagań, oceny albo emocjonalnego braku. Wtedy w środku często zostaje głos, który nie pomaga się podnieść, tylko jeszcze bardziej osłabia.
Budowanie nowego sposobu mówienia do siebie sprowadza się do rozwijania języka, w którym jest więcej szacunku, realizmu i oparcia, który pomaga wrócić do siebie po błędzie, napięciu czy gorszym momencie.
W filmie, który zapamiętałam, ważne są dla mnie też same słowa, jakich używa ojciec.
Pojawiają się tam zdania o sile, mądrości, godności i szacunku. Jest też bardzo ważna równowaga: nie jesteś lepsza od innych, nikt nie jest lepszy od ciebie. I jeszcze jedno zdanie, które wydaje mi się szczególnie cenne: jeśli upadniesz, podniesiesz się.
To tworzy grunt pod zdrową samoocenę. Nie opartą na wywyższaniu się ani na zawstydzaniu siebie. Bardziej na poczuciu, że mam wartość, mam godność i mogę popełniać błędy bez utraty miejsca w relacji i bez utraty własnej wartości.
Właśnie taki język wydaje mi się bliski reparentingowi. Język, który nie pompuje obrazu siebie, tylko go porządkuje i wzmacnia.
Ten temat naturalnie wychodzi też poza relację z samym sobą. Dotyczy tego, jak mówimy do swoich dzieci, partnerów, bliskich i ludzi, z którymi pracujemy. Słowa zostawiają ślad. Mogą wzmacniać poczucie wartości, sprawczości i godności. Mogą też wzmacniać wstyd, lęk i rozłączenie z samym sobą.
To nie znaczy, że mamy mówić do siebie i do innych wyłącznie afirmacjami. Chodzi raczej o jakość komunikatu. O to, czy w naszym języku jest miejsce na szacunek, zauważenie, wsparcie i stabilność. O to, czy słowa, których używamy, pomagają człowiekowi stanąć na nogi, czy raczej zabierają grunt.
W kontekście reparentingu ważne wydaje mi się jedno pytanie: jaki głos chcę w sobie wzmacniać?
Czy ma to być głos dawnej krytyki, zawstydzenia i podważania siebie?
Czy raczej głos, na którym można się oprzeć?
Dla wielu osób to jest proces. Rozpoznawanie tego, co w środku jest stare i nie służy. Szukanie bardziej wspierających słów. Uczenie się, że można mówić do siebie z większym szacunkiem.
Właśnie to widzę jako jeden z ważnych wymiarów reparentingu. Tworzenie w sobie języka, który pomaga żyć bardziej po swojej stronie.
Możesz dziś zatrzymać się na chwilę i zapytać siebie:
Jakie słowa dobrze byłoby częściej słyszeć od samej siebie?
Pozdrawiam cię czule,
Kasia
